środa, 22 czerwca 2016

Rozdział XXIII - koniec części I



“Shout it from the top
Swim under water until my lungs exploded
Walk into the fire
If I were sorry

I’d run a thousand miles
Wouldn’t stop until I dropped
Wouldn’t take a break to breathe until I got close
Enough

Then I’d do it all again
If I really had the chance
But I know deep inside for you it’s just another
dance”
„Wykrzyczałbym to z góry
Płynąłbym pod wodą, aż moje płuca eksplodują
Wszedłbym w ogień
Jeśli byłoby mi przykro

Biegłbym przez tysiąc mil
Nie zatrzymałbym się, dopóki bym nie upadł
Nie zrobiłbym sobie przerwy na oddech, dopóki nie zbliżyłbym się
Wystarczająco

Następnie zrobiłbym to jeszcze raz
Gdybym rzeczywiście miał szansę
Ale wiem, że w głębi duszy dla ciebie to tylko kolejny
taniec”
- Frans „If I were sorry”

Po ostatnich wydarzeniach ciągle chodził smutny i nieobecny. Sprawę pogorszył przegrany Turniej Czterech Skoczni. Walka toczyła się do ostatniego konkursu, jednak to Markus okazał się lepszy. Kolejne przygnębienie. A co było tym najgorszym? Ines. Myślał, że oboje byli na tyle świadomi, żeby wiedzieć co robią. Byli pijani, jednak nie na tyle. Rano, kiedy się obudził, nie było obok dziewczyny. Została jedynie karteczka z prośbą, by opuścił pokój. Potem nawet na niego nie spojrzała, omijała szerokim łukiem. Poczuł się jakby dostał w twarz, albo nawet gorzej. Odczuwał pustkę, porzucenie. Przecież zależało mu na niej. Nie wykorzystał jej. Dlaczego to wszystko musiało być tak cholernie trudne? Musiał to wyjaśnić. Nie było innej możliwej opcji. Kolejny konkurs miał się odbyć w Willingen. Postanowił, że z za wszelką cenę musi z nią porozmawiać.

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *
Tym razem nie poszedł do domku niemieckiej kadry. Nie musiał. Zobaczył ciemnowłosą dziewczynę na treningu. Stała przygnębiona z boku.
- Dlaczego mnie unikasz? – drgnęła. – Dlaczego mi to robisz? – wyszeptał. – Ranisz mnie w ten sposób, Ines. – mówił słabym głosem, lecz dziewczyna dalej się nie odwróciła.
- To dla mnie też nie jest łatwa sytuacja. – wychrypiała.
- Odwróć się. – poprosił. Po upływie kilku sekund spełnia jego prośbę. Od razu intensywnie zaczął patrzeć w jej oczy. – Powiedz mi tylko jedno. – przełknął ślinę. – Żałujesz? – głos łamał mu się, co najmniej, jakby miał siedem lat i występował w szkolnym przedstawieniu.  Bał się odpowiedzi.
- A ty żałujesz? – zapytała.
- Pierwszy zadałem to pytanie. Bądź odważna i powiedz prawdę. – podszedł bliżej niej.
- Nie żałuję, Michael. – wzięła głęboki wdech. – Wiedziałam co robię i chciałam tego.
- Ja też nie żałuję, więc po co te szopki, Ines? Dlaczego nie mogło być tej rozmowy wcześniej, czy nie byłoby o wiele łatwiej? – westchnął. – Skoro nie czujemy winy, to oznacza, że nie zdarzyło się to przypadkowo. Musiał być jakiś bodziec. – zobaczył grymas bólu na jej twarzy, przymknęła na chwilę oczy. – Źle się czujesz?
- Trochę zakręciło mi się w głowie. – rzekła słabo. Podszedł do niej.
- Od dawna masz te zawroty? – zaczął się denerwować.
- Zaczęło się parę dni temu.
- I nie poszłaś z tym do lekarza? – uniósł głos. Był zły, że to zbagatelizowała. – Jedziemy do szpitala.
- Nie ma potrzeby. – szybko pokręcił głową. – Masz treningi, konkurs, Michael!
- Naprawdę nie dostrzegasz tego, że jesteś ważniejsza od skoków? – mocno ją przytulił. Oboje potrzebowali tej chwili. Nie wiedzieli co jest pomiędzy nimi, ale z drugiej strony ogromnie ich do siebie ciągnęło. – Jedziemy. – złapał jej rękę.

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *
Do południa zrobili jej kilka najpotrzebniejszych badań. Czuła się bardzo słabo, okazało się, że nic nie jadła, więc podpięli ją pod kroplówkę. Cały czas przy niej był, nie wyobrażał sobie jej zostawić. Zaczęła dzwonić jej komórka w momencie, kiedy spała. Spojrzał na wyświetlacz. Dzwonił brat dziewczyny. Długo się wahał, ale w końcu odebrał.
- Halo Ines, gdzie ty jesteś? – zapytał zaniepokojony.
- Markus, z tej strony Michael. – nie zdążył nic więcej powiedzieć.
- Dlaczego odbierasz telefon mojej siostry? – coraz bardziej się niepokoił.
- Jesteśmy w szpitalu. Ines źle się czuła, kręciło jej się w głowie, więc ją tu zabrałem. Teraz usnęła. – wyjaśniał szybko.
- Zaraz tam będę. – odparł nerwowo.
- Nie ma potrzeby. Zaraz masz kwalifikacje. Jeśli coś będzie wiadomo, od razu cię powiadomię. Uspokój się. Wiem, że będzie trudno, ale spróbuj.
- Jak tylko się skończą, przyjadę. Michael, mam prośbę. – był zmieszany.
- Słucham? – zapytał spokojnie.
- Bądź przy niej, nie zostawiaj jej samej.
- Możesz być spokojny. – pożegnali się i rozłączyli.

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *
- Badania potwierdziły moje przypuszczenia. – lekarz wszedł do sali, po czym podszedł do łóżka dziewczyny.
- Panie doktorze, co mi jest? To coś groźnego? – bała się, blondyn wstał z krzesła. Jego serce biło w szybkim tempie.
- Już kiedyś zmagała się pani z tą chorobą. – wiedziała już co jej jest, gdzieś w głębi ulżyło jej, że jednak nie jest to coś bardziej poważniejszego, jednak i tego nie należało bagatelizować. Michael dalej stał jak sparaliżowany. Nie wiedział nic. Bał się o nią. Była mu bliska. Czas miał pokazać, czy nie stanie się najbliższa. 

“Thunder and lightning,
It’s getting exciting.
Lights up the skyline
To show where you are.
My love is rising,
The story’s unwinding.
Together we’ll make it
And reach for the stars.”

“Grzmot i piorun,
staje się ekscytujący.
Rozświetla niebo,
aby pokazać gdzie jesteś.
Moja miłość wzrasta,
historia się rozkręca.
Razem to zrobimy,
i dotrzemy do gwiazd.”
Sergey Lazarev –“You are the only one”

*  *  *  *  *  *  *  *  *  *
Hej!
Tak jak mogłyście zobaczyć w tytule, tym przełomem okazał się koniec. Tak, podzieliłam opowiadanie. Dlaczego? Myślę, że głównym powodem są wakacje. Nie chcę dodawać nieregularnie, ponieważ przez wyjazdy mogłoby się tak stać. Wrócę na spokojnie we wrześniu, mam nadzieję, że wrócę. Jeśli tylko będziecie mnie chciały :)
Trochę się rozpiszę. Wybaczcie :)
Do tej pory jest 31 916 wyświetleń oraz 287 Waszych komentarzy pod rozdziałami! Ogromnie DZIĘKUJĘ! To jakieś kosmiczne liczby.
Dodałam nowe piosenki. Tak, jestem fanką Eurowizji, chociaż w tym roku wygraną zostawię bez komentarza...
1 lipca blog będzie obchodził rok istnienia... jak to szybko leci....
To, iż odchodzę od swojego bloga nie oznacza,  że rezygnuję z Waszych. Jak tylko czas pozwoli obiecuję się zjawiać regularnie. Jak do tej pory. Naprawdę. Mam nadzieję, że być może spotkam którąś z Was na LGP w Wiśle :)
Piszcie komentarze i głosujcie w ankiecie. Jeśli faktycznie nie macie dość tej historii, wrócę!
Do zobaczenia..... kiedyś ;)
Buziaki i miłych wakacji (dla tych, które już je mają oraz dla tych, które jak ja dopiero oficjalnie je zaczną) <3 <3


12 komentarzy:

  1. Witaj Kochana.
    Genialny rozdział.
    W zasadzie koniec,a może to początek histori nowej miłość.
    Mam nadzieję, że ta dwójka jest sobie przeznaczona.
    Martwi mnie ta choroba...
    Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

    Nie wiedzą innej opcji jak kontynuacja tej historii.
    Udanych wakacji.
    Czekam we wrześniu Kochana.
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem :)
    A góry przepraszam za mało ogarnięty komentarz, ale zmagam się z chorobą :(
    Albo coś mi umknęło, albo wcześniej nie było mowy o chorobie Ines. Możliwe, że ja nie pamiętam, za co przepraszam.
    Co więcej mogę powiedzieć? Będzie mi brakowało tego opowiadania, ale już teraz czekam na wrzesień i na Twój powrót :)
    Do zobaczenia w Wiśle! ;))
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę uwierzyć. ;o Naprawdę...
    Jednakże będę czekać i to wytrwale! No, na pewno niecierpliwie, ale będę czekać! *0*
    Piękne zakończenie pierwszej części. Nie jakieś kolorowe, cukierkowe, co prawda, ale piękne! *0* Bo pięknie je opisałaś.
    Jednakże, martwi mnie choroba Ines. To chyba zresztą każdego zmartwiło xdd Bo... nie. Jakoś tego nie pojmuję. Nie może to do mnie dojść... Bo co dalej? ;/
    No, muszę czekać... ;c
    Kochana, dziękuję Ci póki co za pierwszą część tak wspaniałej historii! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. O mamusiu...
    Jak mogłaś mi to zrobić? :o
    Zakończenie jest piękne. ♥ Tak, jak napisała Klaudia, nie jest cukierkowe, ale jest piękne. ♥ Przepiękne. ♥
    Jaka choroba? Boże, mam nadzieję, ze to nic wielkiego... I mam nadzieję, ze po tym, jak Michi i Ines wszystko sobie wyjaśnili, skoczek będzie ją wspierał.
    Cieszę się, że żadne z nich nie żałuje tego, co się wydarzyło. :)
    Chciałabym, żeby im się udało i żeby stworzyli prawdziwą parę. ♥
    Mam nadzieję, że to się uda. :)
    Z niecierpliwością czekam na kolejną część. :)
    Dziękuję za wszystko! Za każdy rozdział i wszystkie emocje. ♥
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem!
    Cudowny rozdział i strasznie szkoda, że kolejny pojawi się tak późno, bo aż mnie zżera z ciekawości. Ale na dobre rzeczy warto poczekać ^^
    Jejciu, mam nadzieję, że ta choroba nie okaże się jakaś nieuleczalna. Nie wygląda to najlepiej. Oby jednak dobrze się skończyło. Nawet jeśli... to Michael na pewno będzie wspierał Inez. Tworzą teraz parę na dobre i na złe, stworzyli szczęście wokół siebie.
    Czekam zatem, trzymaj się kochana ,tobie również udanych wakacji! I kto wie, może się spotkamy w Wiśle... ^^
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana nie wiem co napisać...
    Rozdział cudowny :) wiesz co sądzę na temat całej historii i naorawdę zdołowałaś mnie tą wiadomością o przerwie :( Bardzo przeżywam losy Michiego i Ines, więc rozstanie z nimi będzie ciężkie (szczególnie po tym zakończeniu...) ale będę czekać zawsze i wszędzie!
    Buziaki :***
    Życzę miłych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co to ma być?! Jaka choroba?! Co to jest?! Mam nadzieje że to nie jest nic co mógłby nam ją odebrać.
    Michael jest taki kochany...najpierw o nią walczy a potem jest przy niej kiedy go potrzebuje. Wybrał ja a nie skoki. Jejku...słodkie to.
    Szkoda że przez wakacje nic nie będzie. Wiele osób tak zrobiło i ja mam jedno pytanie: co ja mam robić przez te wakacje jak nikt nic jie będzie dodał?! Już kompletnie znudzenia się na śmierć...
    Miłych wakacji i do zobaczenia we wrześniu 😉

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem wreszcie. Musiałam nadrobić dwa rozdziały... Dwa rozdziały, w których nie mało się dzieje. Kto by przypuszczał...
    Choroba? Jaka choroba? Pomyślałam, że jest w ciąży, ale przecież ciąża to nie choroba, więc nie wiem! Poza tym "Już kiedyś zmagała się pani z tą chorobą". Nie wiem co myśleć.
    Czekam na kolejny i ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć :D
    Przepraszam, że dopiero teraz, ale musiałam się uporać z wszystkim...
    Hmm.. Co to może być? Jaka choroba? Aż chce się napisać, że chcę wrzesień, ale ja średnio lubię ten miesiąc, więc napiszę, że czekam niecierpliwie na część drugą :D
    Michi i Ines <3 Żeby im się ułożyło! Bo przecież tak do siebie pasują :D I Michi wykonał dobry ruch i pogodził się z Markusem, więc to mnie bardzo cieszy :D
    Czekam i buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak mogłaś przerwać w takim momencie?! Tak się nie robi! Proszę mi tu teraz wszystko wyjaśniać..
    Mam nadzieje, że teraz ta dwójka zbliży się do siebie jeszcze bardziej i będą razem.
    Czekam na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem! Trochę późno, ale miałam pewne problemy.
    Rozdział genialny, tak samo jak poprzedni. Szkoda tylko, że zakończyłaś w takim momencie.
    Mam nadzieję, że po wakacjach wrócisz i będę mogła czytać dalej to cudowne opowiadanie!
    Z niecierpliwością czekam na kolejny i dużo weny życzę.
    Ściskam. ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Michael jest taki kochany! Co to za choroba, z którą Ines się już zmagała? Szkoda że dowiem się tego dopiero kiedyś, bo intryguje bardzo mocno! No nic, wakacje rządzą się swoimi prawami, także miłego odpoczynku i szybkiego powrotu! :)
    A w międzyczasie zapraszam na coś starego, nowego: Pomimo tego, że przez szalone i szczęśliwe życie Pauliny przewinęło się wielu mężczyzn, nigdy nie była tak na prawdę zakochana. Mieszkająca od ponad pół roku w Dortmundzie dziewczyna, pracuje w swoim ulubionym klubie, Borussii Dortmund, jako zarządca. Dzięki przyjaźni z "polskim trio", a w największym stopniu z RL9, wiele się dzieje. Jaką rolę zajmie w jej życiu grający od kolejnego sezonu (2012 - 2013) Marco Reus, a kim tak naprawdę jest dla niej Lewy? Dowiesz się tego tu, gdzie właśnie po długiej przerwie pojawił się pierwszy rozdział tej historii - http://i-am-gonna-live-my-live.blogspot.com - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń