„Nie możemy przecież ciągle udawać, że jest dobrze
Nie ma zapasu sił, chęci, zaczynamy się różnić,
Przestajemy na tych samych falach nadawać
Wydaje się nam, że wiemy co się święci,
A to sprawia, że ręce zaczynają nam opadać”
- GrubSon „Naprawimy to”
Nie ma zapasu sił, chęci, zaczynamy się różnić,
Przestajemy na tych samych falach nadawać
Wydaje się nam, że wiemy co się święci,
A to sprawia, że ręce zaczynają nam opadać”
- GrubSon „Naprawimy to”
Intensywnie na niego spoglądała.
Zaczęła przeczuwać. Ten wzrok nie świadczył o niczym dobrym. Widać było smutek,
żal, gorycz i wielką nienawiść. Jednak chłopak nic się nie odezwał. Stał w tym
samym punkcie, z zaciśniętymi dłońmi. Gdyby w tym momencie przyszedł blondyn,
bardziej niż pewne, było to, że po prostu zaatakowałby go.
- Powiesz coś? – wyszeptała
słabym głosem. Jedyne co usłyszała w
odpowiedzi to odgłos nieskazitelnej
ciszy. – Będziesz milczał przez cały czas? – dodała nieco pewniej.
- A czego byś ode mnie
oczekiwała? – nie chciał ranić siostry swoją nonszalancją, ale to było silniejsze od niego.
- Chciałabym, abyś zaakceptował .
– założyła kosmyk włosów za ucho.
- Nie umiem. – praktycznie nie
było go słychać.
- Przecież obiecałeś! – podniosła
ton. Był to największy błąd.
- Wiem! No i co? Każdy czasem nie
dotrzymuje obietnic. – wzburzył się. – Nie umiem, Ines! – spojrzał na nią. –
Nie umiem przywyknąć do tego, że pogodziłaś się z osobą, która dostarczyła mi
takiego bólu i teraz jak gdyby nigdy nic z nim rozmawiasz. Ja też mam uczucia i
niestety pewne sytuacje również mnie przerastają! Nie umiem opanować
negatywnych emocji w jego stronę! Ty również zrozum. – dziewczyna nieco się
wzdrygnęła.
- Wiem, że popełnił błąd. Wielki
błąd. Może ci się wydawać to śmieszne, ale on tego żałuje! – próbowała
nieustannie przekonać go do swojej racji.
- Mógł pomyśleć zanim zrobił coś
takiego! Teraz zaczął żałować? – prychnął. – No to muszę ci powiedzieć, że jest
bardzo szybki.
- Czy ty naprawdę nie rozumiesz,
że jest mu strasznie wstyd, że nie może normalnie myśleć, przez to co zrobił? –
podparła się o ścianę.
- A czy kiedykolwiek powiedział
mi to prosto w twarz? – oczekiwał odpowiedzi. – I jaka jest odpowiedź?
Oczywiście, że nie! – krzyknął. – Dlaczego nie podejdzie i nie powie mi
normalnie: ‘Wstyd mi, że po pijaku
pieprzyłem twoją pannę.’? – złość dalej w nim rosła.
- Przecież oboje byli wtedy
pijani. On i Miriam… - nie zdążyła dokończyć.
- Nie wypowiadaj przy mnie jej
imienia! – wysyczał. – Oboje są siebie warci! Jeden nie ma odwagi przyznać się,
jak mężczyzna, a ona tłumaczy się, że była nietrzeźwa i nie wiedziała co robi!
– pokręcił głową. Dziewczyna nawet nie miała o tym pojęcia. Wiedziała, iż
rozmawiał z byłą narzeczoną, ale nigdy nie wspominał o tej sytuacji.
- Ale on rzeczywiście żałuje… -
kolejny raz upierała się przy swojej wersji.
- Według mnie jedyne czego
żałuje, to tego, że nie zaliczył jej do końca! – walnął ręką o szafę, a potem
wyszedł z pokoju, trzaskając przy tym bardzo głośno drzwiami.
*
* * *
* * *
* * *
Wracała do domu po
kilkugodzinnej rozmowie z koleżankami. Od czasu do czasu lubiła wychodzić
i poplotkować na różne tematy.
Wchodząc do budynku oczekiwała kompletnej ciszy. Rodzice wyjechali, a jej brat wraz z narzeczoną pojechał na kilkudniowe zgrupowanie. Jakie było jej zdziwienie, kiedy usłyszała, jak z góry dochodzą dziwne dźwięki. Najpierw trochę się wystraszyła, ale po kilku chwilach postanowiła zbadać skąd pochodzi hałas. Kierując się na piętro zobaczyła uchylone drzwi do pokoju Markusa. Powoli skierowała się w tamtą stronę i przez małą szparę zajrzała do środka.
Wchodząc do budynku oczekiwała kompletnej ciszy. Rodzice wyjechali, a jej brat wraz z narzeczoną pojechał na kilkudniowe zgrupowanie. Jakie było jej zdziwienie, kiedy usłyszała, jak z góry dochodzą dziwne dźwięki. Najpierw trochę się wystraszyła, ale po kilku chwilach postanowiła zbadać skąd pochodzi hałas. Kierując się na piętro zobaczyła uchylone drzwi do pokoju Markusa. Powoli skierowała się w tamtą stronę i przez małą szparę zajrzała do środka.
- Co ty tu robisz? –
zapytała wchodząc w głąb pomieszczenia. Wtedy spojrzała na jego twarz, która
była lekko mokra, potem przekierowała wzrok na porozrzucane piłeczki tenisowe,
którymi musiał rzucać w szafę. – Co się stało? – zapytała powoli.
- Zdradziła mnie. –
wypowiedział powoli dwa raniące słowa. Wiedziała, co zrobić. Szybko przysiadła
koło niego i mocno przytuliła. – Najgorsze jest to, że nakryłem ich w łóżku. –
jeszcze bardziej przytulił się do siostry, było jej trochę ciężko oddychać, ale
nic nie mówiła. Ta chwila była bardzo trudna dla jej brata, który straszliwie
cierpiał.
*
* * *
* * *
* * *
Następnego dnia chłopaki mieli
trening, a ona usiadła na trybunach. Zastanawiała się jak będzie teraz. Czy
Markus jak kiedyś, będzie z nią normalnie rozmawiał, czy spotka się z
Michaelem. Niczego nie była pewna. Nagle z zamyśleń wyrwał ją głos, a w
zasadzie dwa.
- Hej Ines! – ryknęli razem
Stefan i Michi.
- Jak mnie przestraszyliście! –
sapnęła do nich. – Nie sądziłam, że tak szybko się zobaczymy.
- Za godzinę mieliśmy przyjść do
trenera, ale postanowiliśmy, iż jeszcze zobaczymy się z tobą. Cieszysz się
prawda? – Kraft poklepał dziewczynę po ramieniu.
- Cieszę się. – uśmiechnęła się słabo,
chciała ukryć przed nimi, że coś jest nie tak.
- Coś ci jest? – zagadnął
blondyn.
- Boli mnie głowa, wzięłam
tabletkę, mam nadzieję, że przejdzie. – Stefan skinął głową. Uwierzył. Michael
jednak nie był usatysfakcjonowany tą wymijającą odpowiedzią.
- Dobra, widzę jak na siebie
zerkacie. Zostawię was samych. – chłopak puścił im oczko, a za chwilę zniknął
gdzieś za zakrętem.
Towarzyszyła im cisza. Nie
potrzebowali wielu słów. Wiedział, że coś ją gnębi. Jednak nie chciał, aby za
wszelką cenę mu się spowiadała. Poczuł jak jej głowa opada na jego ramię.
- Nie mam siły. – westchnęła.
- Mnie nie oszukasz. Widzę, że
coś się dzieję. – powiedział delikatnie.
- Pokłóciłam się z Markusem. Nie odzywamy
się od wczoraj. – spuściła głowę.
- Niech zgadnę. Pewnie chodziło o
mnie. – Przytaknęła, a on zamknął ją w mocnym uścisku.
*
* * *
* * *
* * *
Znajdowała się w sklepie
niedaleko hotelu. Po wybraniu paru
rzeczy, ruszyła w stronę kasy.
- Ines, czy to ty? – odwróciła
się i pożałowała. – Nie wierzę, to
naprawdę ty.
- Co chcesz? – wysyczała.
- Chciałbym tylko porozmawiać,
proszę.
- Nie uważasz, że już miałeś dużo
to powiedzenia. Aż za dużo. Nic nie dzieje się dwa razy w życiu, Max. – pośpiesznie
udała się w kierunku kasjerki.
„Z biegiem czasu życie przestaje być proste,
Nie jest tak łatwo, jak mogłoby się wydawać, oj nie.”
Nie jest tak łatwo, jak mogłoby się wydawać, oj nie.”
* *
* * *
* * *
* *
Hej!
Dziś przychodzę do Was z kolejnym rozdziałem. U Was będę zaglądała w weekendy, ponieważ skończyły się ferie i nastąpił powrót do szkoły :(
Co do treści powyżej.... nie jest zbyt interesująca. Piszcie co sądzicie! Dowiecie się kim jest pan na końcu, ale nie tak szybko. Zdradzę Wam, że za tym będzie ciągnęła się jakaś historia.
Także do następnego!
Buziaki <3